30 stycznia 2019

Jak nauczyć dziecko jazdy na nartach: z instruktorem czy bez? Rozmowa z Tatą Bedu- instruktorem narciarstwa

Zima za oknem i sezon feriowy w pełni. Dla niektórych rodziców to czas na który czekali: będą szusować po białym puchu- czasem bez dzieci, czasem ze śmigającymi na nartach pociechami przed sobą. Trasy łatwe, średnie, nawet te trudne; gondole, orczyki, meandry szlaków, plany zjazdów ułożone na cały dzień.

Jednak początek tej wizji ma miejsce wcześniej. Czasem nawet dużo, dużo wcześniej. W końcu człowiek nie rodzi się z umiejętnością jazdy na nartach... 

Jak więc sprawić, by nasze dziecko możliwie szybko i sprawnie opanowało jazdę na dwóch deskach? I jak nie zepsuć sobie przy tym wakacji, nie tracić nerwów i mile wspominać po latach te chwile, kiedy nasz potomek pierwszy raz stanął na nartach? 

Tata Bedu- tata pięcioletniej Zoi, która w styczniu tego roku pierwszy raz miała zjechać na nartach, był dla mnie, mamy niezglębiającej problematyki nauki jazdy na nartach, wyborem jedynym i najlepszym. Wystarczyła jednak krótka rozmowa by pojąć, że temat jest bardziej złożony.



13 stycznia 2019

Rzeczka w Sudetach - i już wiesz dokąd na narty z dziećmi!

Zimą, gdy Zakopianka staje się karkołomna i przejechanie nią przypomina grę w ruletkę, a z kolei wyszukiwarki inernetowe nie nadążają za przyjmowaniem zapytań: "Dokąd na narty z dzieckiem?", mała miejscowość u stóp Wielkiej Sowy, w obrębie Sudetów Środkowych, zdaje sobie nic z tego zamieszania nie robić. Niezmiennie tchnie spokojem kusząc tym samym każdego, kto nie lubi tłumów.

Rzeczka, bo o niej mowa, gdy tylko ostatni jesienni turyści znikną ze szlaków, szykuje swoje pagórki dla amatorów narciarstwa jużod późnej jesieni. Pracę kończą rowerowe wypożyczalnie, a zaczynają armatki śnieżne, które dbają o to, żeby nie zabrakło białego puchu. Ze względu na rozbudowaną bazę noclegową i położenie nie brakuje tu też turystów, choć daleko do tego, by mówić o tłumach.


7 września 2018

Sepilok na Borneo - tam trzeba być! Orangutany, niedźwiedzie i nocleg w dżungli

Sepilok - do tej niewielkiej miejscowości niedleko Sandakan docierają miłośnicy przyrody i bogactwa Borneo. Głównym celem jest Centrum Rehabilitacji Orangutanów- najsłynniejszy ośrodek tego rodzaju na świecie.

Przyjechaliśmy na dzień, zostaliśmy dwa- by nacieszyć się mieszkaniem w domkach na palach w dżungli oraz sąsiedztwem orangutanów i niedźwiedzi malajskich.


 

3 września 2018

Rowerem do Puszczykowa - pomysł na weekend w Poznaniu

Gdzie: Wzdłuż Warty do Puszczykowa
Długość trasy: 26 km
Czas przejazdu rowerem: 2,5 h

Ostatni weekend wakacji sprzyjał aktywności - by wycisnąć z lata ostatnie możliwości. Ostatni weekend wakacji był też pierwszym weekendem września, który wywołał lekką nutkę melancholii, a ta po cichu kusiła jesiennym lenistwem. 

W obliczu takich nastrojów postanowiliśmy sobotę spędzić krzątając się po domu i oglądając filmy w dresowym nastroju. Jednak po leniwej sobocie przyszedł czas na aktywną niedzielę. I przyszedł czas żeby zrealizować pomysł, który chodził nam po głowie już od dłuższego czasu: pojechać brzegiem Warty do Puszczykowa, które sąsiaduje z Wielkopolskim Parkiem Narodowym.

Moment był też dość symboliczny: rok temu, na początku jesieni, Zoja stawiała swoje pierwsze kroki na dwukołowym rowerze. Od wiosny miała kilka wzlotów i upadków w tym temacie, finalnie jednak opanowała sztukę samodzielnego jechania na rowerze do tego stopnia, że jeździ z tatą Bedu na rowerze do przedszkola. Tak, to był najwyższy czas na dłuższą rowerową wycieczkę. 


31 sierpnia 2018

Must see on Borneo: Poring Hot Spring!

"Dżungla, dżungla, taka wielka dżungla. Węża się nie boję, ani lwa ..."- śpiewała radośnie pod nosem Zojka wdrapując się przez dwie godziny po ścieżce dusznego lasu deszczowego. Ale to nie jedyny powód dla którego pobyt w Hot Spring Poring był dla nas absolutnie wyjątkowy. Przede wszystkim to tu poczuliśmy po raz pierwszy w trakcie pobytu na wyspie, że dla tych wrażeń, miejsc, widoków i przeżyć przyjechaliśmy na Borneo.
Nie wiem jak potoczyłyby się nasze losy, gdybyśmy nie dotarli tu prosto z Kota Kinabalu... Pusty most konopny, trekking w dżungli, ogromny wodospad - to wszystko pokazało nam, że po Borneo można podróżować na własną rekę: bez przewodników i wycieczek.


17 sierpnia 2018

Kota Kinabalu- brama Borneo

Kota Kinabalu brzmiało, wymawiane w naszym poznańskim mieszkaniu, bardzo egzotycznie. Kota-kina-balu. Jak zaklęcie. Nic w tym dziwnego- w końcu Borneo, położone prawie na końcu świata, choćby tylko z tego powodu może być magiczne i intrygujące. 

Borneo, które widzieliśmy oczyma wyobraźni niczym jedną wielką zieloną dżunglę, miało nas przywitać miastem. Wiedzieliśmy, że Kota Kinabalu to jedna z bram malezyjskiego Borneo: między innymi to tu lądują turyści, którzy zaczyna swoją przygodę na wyspie.  Nasze pierwsze widoki po lądowaniu to: mały samolot, małe lotnisko, stare budynki... Żadnych błyszczących szkieł i butików. Tak, to musi być miejsce, z którego startują miłośnicy przygód i natury.


12 sierpnia 2018

Borneo - wyjątkowe miejsce na rodzinne wakacje z dziećmi

Borneo to absolutnie wyjątkowe miejsce na kuli ziemskiej. Tę trzecią co do wielkości wyspę na świecie kojarzy się głównie z występowania orangutanów na wolności oraz połaci równikowych lasów deszczowych. Borneo ma jednak do zaoferowania dużo, dużo więcej. W gęstej dżungli można spotkać olbrzymie warany, krokodyle, nosacze- czyli małpy z wyjątkowo długim nosem i wystającym brzuszkiem. Można tu spacerować po mostach konopnych zawieszonych kilkadziesiąt metrów nad ziemią w lasach deszczowych, zobaczyć największy kwiat świata, spłynąć rzeką w środku  dżungli, a nawet wypić legalnie napój z ptasich gniazd.

Dla wielu jednak to wciąż na tyle egzotyczna destynacja, że podróż z dziećmi wydaje się być niemożliwa, a czasem nawet jeszcze do tego nierozsądna. My przez trzy tygodnie jeździliśmy, pływaliśmy, chodziliśmy i lataliśmy po Borneo z dwójką naszych dzieci (4,5 roku oraz 1,5 roku) utwierdzając się w przekonaniu, że to kierunek obłędnie atrakcyjny- także dla najmłodszych. 


15 maja 2018

Długi weekend w Holandii - szlakiem holenderskich symboli

Mówię Holandia i myślę: wiatraki, tulipany, rowery, Amsterdam... Tyle jednym tchem. Po chwili zastanowienia mogę dodać sery, coffee shopy i drewniane chodaki. A potem: czyste miasteczka i wioski z krowami i końmi, jak z obrazka, które dopełniają tej sielanki. Na dodatek powszechnie uważa się, że Holendrzy świetnie mówią po angielsku więc nie ma kłopotów z dogadaniem się. Czy coś jeszcze mogło nas powstrzymać od wybrania się tam w długi majowy weekend? Tak, właśnie wtedy, gdy kwitną pola tulipanów.